Strona (byłej) klasy 3c :)
--> Główna -> Teksty
Afera z piątkami
Główny bohater: Halina Kopeć
Czas akcji: początek - we wrześniu 2004
Cała akcja rozegrała się na początku pierwszej klasy. Jeszcze wtedy mało znaliśmy panią Kopeć, i nie wiedzieliśmy, do czego ta kobieta jest zdolna. Pewnego słonecznego, wrześniowego dnia podzieliła uczniów na kilkuosobowe grupy i każdej z nich zadała sporządzenie plakatu dotyczącego innego aspektu mitologii starożytnej Grecji. Nasza grupa miała namalować powstanie człowieka. Kilkunastominutowe rysowanie obrazu po lekcjach w bibliotece szkolenej przerwało nam zamknięcie tej placówki. Warsztat plastyczny został przeniesiony do szklarni Krzysztofa. Malowidło, choć może nie przypominało dzieł Rembrandta, śmiało można było uznać za udane. Przetransportowaliśmy nasze małe dzieło sztuki do szkoły. Nadeszła chwila oceny. Najpierw oceniony został plakat jednej z innych grup, jej członkowie otrzymali piątki. Przyszła nasza kolej. Co do naszego plakatu pojawiły się małe zastrzeżenia, ale i tak oceniono nas na pięć. Była to moja pierwsza ocena z języka polskiego i zarazem jedyna piątka jaką otrzymałem. Dzwonek pokrzyżował plany pani Kopeć w wystawieniu stopni innym grupom. Uczyniła to dopiero następnego dnia, na następnej lekcji. Oceny były różne, ale raczej dobre.
Wydawałoby się, że to koniec historii, lecz tak naprawdę to był dopiero początek. Po pewnym dłuższym okresie czasu, nie pamiętam dokładnie jak długim, pani Kopeć oświadczyła, że pewne osoby z klasy mają przechlapane. Wyczytała nazwiska osób, które jej zdaniem dopisały sobie oceny bardzo dobre z języka polskiego. "Wydało was to, że oceny były wpisane już na drugi semestr" mówiła. "To w żadnym przypadku nie jest pismo nauczyciela, żaden nauczyciel tak nie bazgrze" stwierdziła. Potem oświadczyła, że dyrekcja oraz wychowawca są poniformowani o całym zajściu, a niedługo w sprawę zostanie zaangażowana policja i sąd.
W pierwszej chwili bardzo trudno było nam zrozumieć jakim cudem pojawiły się tajemnicze piątki w naszym dzienniku. "Może Konieczny je nam wpisał dla żartu?" zastanawiał się Krzysztof. Postanowiliśmy sami rozwikłać całą sprawę i rozwiązanie okazło się o wiele prostsze niż się wydawało. Po spojrzeniu w dziennik okazało się, że rzekomi oszuści, którzy podobno dopisali sobie oceny to członkowie dwóch grup, które pierwszego dnia miały sprawdzane plakaty. Przy naszych nazwiskach brakowało ocen za plakat w rubryce pierwszego semestru, za to znajdowały się one w rubrykach drugiego semestru. Z odpowiedzią na zarzuty udaliśmy się do wychowawcy i wyjaśniliśmy mu całe zajście. Edward Stereb skwiotował cała sytuację uśmiechem i zmarszczeniem wąsa. Powiedział, że sprawa jest już załatwiona i nie musimy się martwić. To jednak też nie był koniec. Pani Kopeć następnego dnia nadal straszyła nas sądem. A najbardziej przechlapane miał Konrad, który udowonił Pani Kopeć, że sie myli. Dokladnie 6 września, pani Kopeć, po pytaniu "Ktory dzisiaj jest?", wywołała dziwnym trafem nr.18 (Konrad) w akcie zemsty. Najwyraźniej nie dała się przekonać racjonalnym argumentom, a może po prostu nie chciała się przyznać do kompromitacji jaką jest wpisanie ocen nie do tej rubryki i zarzucanie potem uczniom winy? W każdym bądź razie przeprosin nie usłyszeliśmy, a pani Kopeć najwyraźniej po dziś dzień uważa, że oceny zostały dopisane. Takim właśnie spodobem moja jedyna piątka z języka polskiego przestała istnieć.
Dopisek: w jednej z grup byłem ja, Oskar, Michał O i Marek, w drugiej Konrad, Piotrek i ktoś jeszcze [k4, Konrad]
Dodano: 19.01.2006 21:22
Zobaczono 322 razy.
Imper, Konrad
Komentarze [Musisz się zalogować, aby pisać komentarze.]